czwartek, 19 lipca 2007

Na upały najlepsze....

Ostatnimi dniami nad naszym krajem wreszcie pojawiło się prawdziwe lato. Niektórzy na nie czekali od samego początku lipca. Niestety pogoda była zazwyczaj pochmurna i nie zapowiadało się, na to by było cieplej.
Aż tu nagle, nadciągnęła fala gorącego powietrza. Są oczywiście zwolennicy jak i przeciwnicy tych gorących dni, nie tylko dni, ale także i nocą temperatura na termometrze nie spada.
Jak sobie radzić z upałami ? Sposobów jest wiele, ale według mnie najlepszym sposobem jest...

No właśnie, jakie są najlepsze sposoby? Zimna kąpiel, czy może zimny arbuz ? :)

Nasze ciało samoistnie reguluje swoją ciepłotę na różne sposoby, z których pocenie się to jeden z widocznych ale wcale nie jedyny. Nie mieszkamy w strefie zwrotnikowej i nasze ciała nie są nawykłe do temperatur rzędu 36 stopni w cieniu (ponoć tyle przedwczoraj w Poznaniu było).

Więc co robić, by sobie pomóc ?

Przede wszystkim - rozsądnie gospodarować energią. Mało ruchu, dużo lenistwa. Najlepie, jakby można było to cały dzień przeleżeć w klimatyzowanym pokoju :) Nie wszyscy mają tak dobrze. Co mają powiedzieć pracownicy na budowie w największym słońcu? Powrót z pracy w nieklimatyzowaną komunikacją miejską, gdzie można spotkać 'parujących' ludzi. Więc po pracy konieczna sjesta :)

Posiłki powinny wyglądać m.in. tak: lekkie, ale pożywne śniadanie, na obiad - koniecznie zrezygnować z posiłku z dwóch dań (tym bardziej ciepłej zupy i kotleta :) ). Zjedz zimne, wyciągnięte z lodówki, posolone warzywa: pomidora, ogórka czy coś innego soczystego i zimnego. Idealnie nadaje się arbuz, także koniecznie schłodzony i skropiony cytrynką.

Najodpowiedniejszą porą na jedzenie jest wieczór. Zakupy - także wieczorem, teraz już wszystkie markety są otwarte do nocy i klimatyzowane.

Co do ubioru, jeśli zdarzy nam się biegać na słońcu koniecznie założyć coś na głowę. Nikt przecież nie chce dostać udaru...

Moim sprawdzonym sposobem na upał jest LENISTWO :)

No dobra Ameryki nie odkryłem, ale najlepsze są proste sposoby :)